Edward Guziakiewicz, Z oazą na ty

Vademecum animatora Ruchu Światło-Życie i

 

Autor prezentowanego tu sieciowego poradnika, dziennikarz i pisarz, absolwent Wydziału Teologii KUL, uczestniczył jako animator w okresie 1968-1976 w przeszło dwudziestu Oazach Nowego Życia i zimowych kursach animatorów. Ponadto przez kilka lat w czasie letnich wakacji zajmował się pod okiem ks. Franciszka Blachnickiego animacją wzorcowej oazowej liturgii w kaplicy Dobrego Pasterza w Krościenku n/Dunajcem.

W prezentowanej książeczce dzieli się doświadczeniem z tamtego okresu. Ponieważ odwołuje się również do zmian, jakie w ciągu kolejnych dziesięcioleci dokonały się w ruchu oazowym, jego liczne praktyczne rady dla animatorów nie tracą na aktualności.

Wydanie drukowane: Edward Guziakiewicz, Z oazą na ty. Vademecum animatora Ruchu Światło-Życie, AWR REPORTER, Mielec 2008, ss. 80.

• więcej ...>

Wspólnota służb i charyzmatów

Rozdział pierwszy 1

 

C

óż to jest oaza? Nie trzeba sięgać po słownik języka polskiego, żeby sobie unaocznić, co znaczy ten termin. Jej synonimy to: cichy port, przystań, schronienie. Kojarzy się ona z rozgrzaną palącym słońcem pustynią, skałami, kamieniami, żwirem i zwałami wydmowego piasku, żarem w płucach, z trudem łapiących powietrze, krótką czerwienią zachodu i nagłym nadejściem tropikalnej nocy. Oaza jest skupiskiem zieleni. Przyciąga pokonujące bez­droża karawany. Po trudach marszu wędrowcy mogą w niej ukryć się w cieniu drzew, rozkulbaczyć wielbłądy, zanurzyć zmęczone twarze w tafli wody i wypocząć w otoczeniu pachnących kwiatów. Bujna zieleń pojawia się tam, gdzie jest źródło, a woda jest — jak wiadomo — warunkiem życia. Jeżeli studnia wyschnie, oaza zniknie z pustynnej mapy i pozostaną po niej jedynie kikuty drzew, rozwalone kamienne mury oraz resztki sypiących się budowli.

Z tym budzącym jednoznaczne skojarzenia określeniem, znanym z lekcji geografii, z albumów przyrodniczych, z kina i z telewizji, wiąże się swoiste duchowe znaczenie. Oazami nazywa się w Polsce rekolekcje wakacyjne, odbywające się od lat w różnych malowniczych zakątkach kraju. Przybywają na nie dzieci i młodzież, studenci i dorośli, klerycy i kapłani, a także całe rodziny, z różnych miast, miasteczek i wiosek, ze wszystkich diecezji i zapewne ze wszystkich parafii. Droga przez życie bywa usiana przeszkodami i jest często podążaniem przez moralną pustynię, więc trzeba w niej chwil na odnalezienie się przed Bogiem. Na rozśpiewane grupy spod znaku ΦΩΣ-ΖΩΗ, wyrytego na wiszących na szyjach na rzemykach skórzanych krążkach można się natknąć w miesiącach letnich nie tylko w wysokich Tatrach, na Podhalu, w zalesionych Beskidach, czy w okrzyczanych Pieninach, ale również w wielu innych uroczych ustroniach i urzekających zaciszach — aż po wybrzeże Bałtyku na północy. Odbywają się one także za granicą.

Pojęta duchowo oaza jest czymś niezmiernie frapującym i budzącym zrozumiałe zainteresowanie. Co się w niej dzieje? Czego szukają ci, którzy w niej biorą udział? Dlaczego na nią jadą już któryś raz z rzędu? Chcą zaliczyć coś, w czym dotąd nie uczestniczyli, w nietypowy sposób spędzić część wakacji, czy też naprawdę odnowić się wewnętrznie? Nauczyć się przez wiarę odkrywać głębszy sens zdarzeń? Zaznać smaku prawdziwej modlitwy, czyli oddania się do dyspozycji Bogu? Wyzbyć się egoizmu i poszerzyć granice moralnej odwagi?

• więcej ...>

0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12